Czekaj trwa pobieranie danych z serwera
zamknij
 
Strona główna | Skrzynka odbiorcza | zaloguj
 
dodane: 2010-08-25
Lancome Teint Idole Ultra Jestem jedną z tych kobiet, które nie ruszają się z domu bez makijażu, dlatego niezwykle cenię sobie dobrej jakości, trwałe kosmetyki, które nadają się do codziennego stosowania i nie obciążają skóry. Szczególnie ważny jest dla mnie podkład. Stanowi podstawę makijażu, nakłada się go na całą twarz i to przede wszystkim od niego zależy czy będzie ona wyglądała świeżo i naturalnie.
W poszukiwaniu ideału


W ciągu kilku lat wypróbowałam kilka, jeśli nie kilkanaście różnych podkładów, ale żadnego nie kupiłam więcej niż raz. Byłam przekonana, że podkład idealny nie istnieje - jeśli był dobrze kryjący, to źle się rozprowadzał, jeśli miał lekką konsystencję, to był nietrwały, jeśli zaś utrzymywał się na twarzy przez cały dzień, to męczył skórę i powodował powstawanie zaskórników i wyprysków. Aż pewnego dnia ekspedientka w maleńkiej drogerii poleciła mi podkład Lancome Teint Idole Ultra. Od tamtej pory jest to podstawowy i najważniejszy kosmetyk na półce w mojej łazience i z całą pewnością powiedzieć mogę, że producent nie kłamie reklamując go jako kryjący, trwały i lekki.


Delikatna konsystencja


Teint Idole Ultra jest niezwykle delikatny i nakłada się łatwo jak krem pielęgnacyjny. Natychmiast wchłania się i pięknie matuje skórę, dokładnie kryjąc wszelkie przebarwienia i niedoskonałości. Po prostu nie sposób nierówno go rozprowadzić i jeszcze nie zdarzyło mi się żeby podczas nakładania pojawiły się plamy czy nierówności. Z taką samą łatwością i dokładnością można nałożyć go zarówno gąbką jak i pędzlem, a nawet palcami. Zdarzało mi się robić makijaż w pośpiechu, ale nawet wtedy sprawdzał się w stu procentach. Dodatkowo, co jest dla mnie szczególnie ważne, nie „dusi" skóry twarzy i nie powoduje powstawania wyprysków czy zaskórników.


Makijaż na długie godziny


Zaskakująca jest trwałość tego podkładu. Zdawać by się mogło, że kosmetyk tak lekki i delikatny nie utrzyma się na skórze zbyt długo, ale Teint Idole Ultra wytrzymuje na twarzy cały dzień i nie wymaga poprawek. W gorące dni konieczne jest czasami dodatkowe zmatowienie pudrem, kiedy twarz zaczyna odrobinę błyszczeć, ale i tak problem ten dotyczy głównie tzw. strefy T, która ma tendencję do przetłuszczania się. W ciągu dnia kosmetyk nie ściera się, nie gromadzi w zagięciach skóry i doskonale do niej przylega.


Wysoka cena = wysoka wydajność


Lancome Teint Idole Ultra nie jest niestety kosmetykiem tanim (cena ok. 180 zł za 30 ml), ale za to niezwykle ekonomicznym. Jest bowiem bardzo wydajny - wystarczy niewielka ilość, aby pokryć całą twarz. Osoby, które tak jak ja mają problemy z niedoskonałościami cery zużyją go odrobinę więcej, ale nawet wtedy jeden flakon wystarcza na trzy lub cztery miesiące (przy prawie codziennym używaniu).


Dla mnie jest to kosmetyk na piątkę z plusem. Pierwszy raz kupiłam go ponad trzy lata temu i od tamtej pory używam wyłącznie tego podkładu. Polecam go wszystkim osobom, które malują się często, zależy im na trwałości makijażu i naturalnym wyglądzie.

powrót do archiwum
 
 
“W szczególności cieszy mnie jego bardzo jasny, bezowy kolor. Dobrze się rozprowadza, jest lekki i nie tworzy maski na twarzy. Nie kryje mocno, ale to jego zaleta. Ładnie odbija Światło. Używam go w połączeniu z sypkim pudrem.”
autor komentarza: kasiakasia
“moj ulubiony. swietnie sie naklada i dopasowuje do odcienia skory.kocham lancome”
autor komentarza: magdax78
“Kupiłam ten podkład skuszona promocyjną ceną i opinią eksedientki. Jeżeli chodzi o kosmetyki, to chyba nie trudno mnie przekonać do zakupu nowego produktu... ;) W tym przypadku, moje zadowolenie było umiarkowane. Zacznijmy od tego, że podkładu używam głównie zimą i jesienią, a latem i wiosną, o ile nie mam problemów z cerą stosuję głównie krem delikatnie rozświetlający lub koloryzujący oraz matujący puder. Teint Idole Ultra jest lekkim podkładem i wydaję mi się, że lepiej sprawdza się w użyciu podczas cieplejszego sezonu. Prawdą jest fakt, iż nie obciąża on nadmiernie buzi, nie tworzy potwornej maski oraz nieźle się rozprowadza. Ponadto, ma ładny i przyjemny zapach oraz formułę typu oil-free. Musze jednak stwierdzić, iż w moim przypadku nie spełnił efektu, jaki obiecywał producent. Efekt matowienia nie był długotrwały, i choć nie mam bardzo tłustej cery, a raczej mieszaną, już po dwóch godzinach, zaobserwowałam, że moja strefa T błyszczy się jak szalona ;) Jeżeli chodzi o minusy tego produktu, wymieniłabym przede wszystkim fakt, iż w moim przypadku był mało wydajny i podkreślał wysuszoną skórkę na nosie. Pochwalę jednak kolor 03 Beige Diaphane, który pięknie skomponował się z moja skórą. Ocena za całokształt - dobra, ale szukam dalej ;)”
autor komentarza: niezapominajka
Wpisz treść komentarza:
 
 
 
 
Jeśli chcesz być informowany na
bieżąco zapisz się do newslettera.
Twoje dane
Imię i nazwisko:
E-mail:
*
 
 
anuluj wybór